czwartek, 2 kwietnia 2015

Ja i M...

Nie wiem kiedy się zaczęło… Chyba 15 grudnia. Był to poniedziałek, nie było basenu, gdyż kafelki były uszkodzone. Nasza klasa miała wuef. Ja nie ćwiczyłam. I on też nie. Siedzieliśmy koło siebie na materacu we wnęce nieopodal sali gimnastycznej, rozmawialiśmy o wszystkim, graliśmy na telefonach. Potem się położyliśmy. On spojrzał na mnie swoimi pięknymi orzechowymi oczami. Ja też tkwiłam bez ruchu i tylko się patrzyłam. Weszło kilka osób z klasy. Natychmiast wstaliśmy i zaczęliśmy się zachowywać, jakby nic się nie stało. Pomogłam koleżance zanieść materac, pogadałyśmy chwilę, jednak wuefistka kazała mi wracać. Usiadłam na materacu. On też tam był. Długą chwilę na mnie patrzył; -  Co? – spytałam cicho. - Po prostu… Nic, tak tu jakoś cicho.. - Prawda. Ale dlaczego tak się patrzysz? On nic nie odpowiedział. Pogłaskał mnie po włosach. Znamy się już od 5 klasy, zawsze wkurzało mnie, kiedy tak robił. Jednak teraz jakoś mnie to nie zdenerwowało. Poczochrałam jego ciemne włosy sięgające do połowy szyi. Nic nie mówiliśmy, tylko zaczęliśmy się śmiać. I znów cisza. Kolejne spojrzenie. Jak pięknie lśniły wtedy jego oczy… Zadzwonił dzwonek. Już, już chciałam wstać, kiedy on lekko przytrzymał mi rękę: - Milena. Ja… - urwał, zaczerwienił się i spuścił wzrok. Czekałam - Co?  Ja czuję, że…Ty jesteś dla mnie kimś więcej niż tylko koleżanką. - Wiesz… A ty dla mnie chyba kimś więcej niż przyjacielem. - Nie rób sobie jaj. - Nie robię. Tylko… T wiesz, ja mam chłopaka. - Kochasz go?.. Rzeczywiście, na wakacjach 2014 poznałam świetnego chłopca. Bardzo dobrze się dogadywaliśmy, nawet wzięliśmy kolonijny ślub. On też chodził do mojej szkoły. Tylko w tym jeden prblem, że ja zaczęłam z nim bez uczucia. Chciałam po prostu dołączyć do grona lasek, które mają już swojego „jedynego”. I to był ogromny błąd. W tamtej chwili poczułam, że ja nie wiem, czym jest miłość. „Co ja robię?” pomyślałam wtedy gorączkowo.  - Nie wiem – szepnęłam. Wtem rozległ się głos: - Milena i M, już dzwoniło, zmykajcie stąd, zaraz przyjdzie kolejna klasa.  I rozstaliśmy się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz